2010-05-24
Przez wiele lat, większość mojej rodziny pracowała w firmie produkującej czasówki, czujnik temperatury i czujniki wilgotności. Był to największy zakład produkcyjny w mieście. Zakład produkujący czasówki, czujnik temperatury i czujniki wilgotności był też największym pracodawcą w powiecie. Pracowało w nim bardzo wielu mieszkańców mojej miejscowości, jak i okolicznych wsi i miasteczek. Płace nie były wysokie. Najstarsi stażem pracownicy zarabiali maksymalnie około trzech tysięcy złotych brutto. Jak na tamte warunki było to jednak bardzo dużo, zwłaszcza że panowało wysokie bezrobocie i o pracę było trudno. Na początku nikt nie wiedział czym są czasówki, czujnik temperatury i czujniki wilgotności. Z czasem wiedzieliśmy jednak coraz więcej, gdyż przygotowano dla nas odpowiednie szkolenia. Praca w zakładzie nie należała do najcięższych. Produkcja tego typu sprzętu wymagała precyzji, a nie siły. Nikt się nie przemęczał i większość pracowników była bardzo zadowolona. Problemy pojawiły się, gdy nadszedł kryzys gospodarczy. Większość pracowników rozochocona stałymi i dość wysokimi zarobkami, zdecydowała się na zaciągnięcie dość dużych kredytów. Gdy nadszedł wspomniany kryzys, spadła wartość złotówki oraz nieruchomości. To spowodowało wzrost rat kredytu. Banki zaczęły żądać dodatkowych zabezpieczeń. Dodatkowym problemem było to, że w firmie pojawiły się kłopoty. Nie było zamówień, a co za tym idzie nie było pracy. To spowodowało bardzo duże obniżki płac, a z czasem nawet zwolnienia. To była już wręcz tragedia, dla tak dużego miasta. Największy pracodawca zaczął zwalniać swoich pracowników. Nie mieli oni z czego spłacać kredyty. To wywołało falę strajków. Na szczęście nikt z mojej rodziny nie stracił pracy, a z obniżonej pensji mogliśmy nadal płacić raty kredytu bez żadnych problemów. Oczywiście musieliśmy żyć znacznie oszczędniej niż przedtem, ale mimo wszystko żyło nam się lepiej niż większości mieszkańców naszej miejscowości. Kiedy jeden z moich kolegów wyjechał za granicę, myślałem, że większa liczba zdecyduje się na wyjazd. Reszta przeczekała jednak kryzys i obecnie spokojnie pracuje w tym samym zakładzie.
Komentarzy (0)