2010-03-02
Kiedy decydujemy się na wynajem nieruchomości razem z zupełnie obcymi ludźmi to zawsze istnieje ryzyko, że możemy się nie dogadać. Kością niezgody może stać się nawet nieumyty w porę serwis obiadowy. W akademiku sytuacja jest trochę bardziej klarowna bo sprzątać trzeba tylko swój pokój, a całą resztę sprzątają panie sprzątaczki. Pozostaje jednak sprawa mycia naczyń. Lepiej od początku ustalić, czy robimy dyżury, czy każdy myje po sobie swój zestaw do herbaty i swoje własne komplety kieliszków. Mieszkanie studenckie ma inne prawa niż akademik. Chociażby sprawy takie jak rachunki. O ile w akademiku nie płaciło się za zużytą wodę, czy prąd bo opłaty były stałe to już w mieszkaniu trzeba się liczyć z tym, że ile zużyjemy tyle zapłacimy. Jeśli zdarzy się nam mieszkać z kimś komu nie leży na sercu oszczędzanie to może być ciężko. Zawsze można takiej osobie powiedzieć, ze nie jest u siebie w domu, żeby marnować energię, czy wodę i że to nie są dobra którymi możemy zupełnie beztrosko szastać. Jednak jeśli ktoś jest przyzwyczajony do godzinnych prysznicy, czy cieplarnianej temperatury w pokoju to z pewnością trudno będzie to zmienić. To samo dotyczy sprzątania. Warto zrobić już na samym początku grafik sprzątania mieszkania po to by za jakiś czas się o to nie kłócić, czy ostatecznie by samemu wszystkiego nie sprzątać. Mycie naczyń to zawsze jest kwestia drażliwa. Wracamy na przykład jednego dnia do domu, a tu serwis obiadowy, wszystkie kieliszki i zestaw do herbaty niezmyte leżą w zlewie. Ponieważ akurat zestaw do herbaty jest na potrzebny bo mamy ochotę napić się herbaty to myjemy wszystkie naczynia. Po czym prosimy współlokatorów by następnym razem zmywali po sobie. Na drugi dzień sytuacja się powtarza: komplety kieliszków do czerwonego wina i nasz jedyny serwis do herbaty leżą niezmyte w zlewie. Tym razem potrzebujemy i serwis obiadowy, bo akurat jest pora obiadu i komplety kieliszków do wina bo wieczorem mają wpaść znajomi. I jak tu rozwiązać sytuację, by nie przerodziła się ona w karczemną awanturę? Można obrócić wszystko w żart, ale żeby było jasne, że tym razem nie umyje się za kogoś, albo ustalić grafik. Na szczęście takie sytuacje bardzo uczą kontaktów międzyludzkich.
Komentarzy (0)